Colin McRae Rally

colin_mcrae_rally.jpg

Skaterzy mają swojego Tony Hawka a miłośnicy rajdów Colina McRae. Sławna tego ostatniego została uwieczniona również w tytule popularnej serii gier. A przynajmniej tak dawniej nazywała się produkcja, która dziś nosi miano Dirt.

Przyznać trzeba, że to ostatnie słowo dobrze oddaje charakter rozrywki. „Brudu” w grze jest wiele, a w zależności od levela mamy do czynienia z innymi rodzajami nawierzchni, które będą rozbryzgiwać się pod kołami naszego auta WRC. Oczywiście szuter, błoto, asfalt czy śnieg będą miały duży wpływ na to, co dzieje się z samochodem, a każdy gracz będzie musiał poświęci nieco czasu, by opanować kolejne maszyny w różnych warunkach.

W przypadku wirtualnych wyścigów samochodowych zwykle mówi się o realnym bądź zręcznościowym modelu jazdy. To pierwsze pojęcie jest pewnym skrótem myślowym. W końcu jak przenieść charakterystykę kierowania autem na klawiaturę i monitor, bądź pada i telewizor? Tak czy inaczej dawny Colin McRae Rally był produkcją chwaloną raczej za realizm, niż zręcznościówką.

Kolejne części pod nazwą Dirt nie zbierają podobnych pochwał. Raczej mówi się tu o arcadowym modelu jazdy, co w przypadku rajdów nie jest zaletą. Jednak w podobnym kierunku poszła jakiś czas temu seria Need for Speed i dziś ma się bardzo dobrze.

Gra sygnowana nazwiskiem McRae ma też w Polsce tradycję lokalizacyjną. Tytuł już dawniej był tłumaczony na język polski, a w rolę pilota wcielał się sam Krzysztof Hołowczyc. Rodzime słownictwo usłyszymy również w najnowszych produkcjach z tej serii, choć niektórzy gracze są sceptyczni wobec jakości tłumaczenia.

Zostaw odpowiedź