Micro Machines

micro_machines.jpg

Trzeba przyznać, że Micro Machines nie jest tak znanym tytułem, jak Need for Speed czy nawet Mario Kart. Tyle że poziom zabawy podczas ścigania się małymi samochodami jest równie duży, jak w przypadku dwóch pozostałych tytułów. Micro Machines powstało już na pierwszą popularną konsolę od Nintendo, czyli tzw. NES-a. Już wtedy można było wybrać tryb kariery lub wieloosobowy i zmierzyć się z wirtualnym albo całkiem realnym przeciwnikiem. Mówiąc najprościej, Micro Machines to wyścigi z widokiem z góry. W tym krótkim stwierdzeniu brakuje jednak co najmniej kilku cech charakterystycznych, które sprawiają, że od Micro Machines trudno jest się oderwać. Przede wszystkim twórcy popisali się niezwykłą kreatywnością.

Do wyboru mamy wiele typów samochodów i niepowtarzalne trasy. Możemy ścigać się mini-kabrioletami, formułą 1, samochodzikami terenowymi, a nawet motorówkami czy helikopterami. W trybie kariery dodatkowo dostajemy zminiaturyzowaną wersję monster-trucka, który daje nam szansę na zdobycie paru „żyć” więcej. Oczywiście wszystkie levele są dopasowane do skali pojazdów. Oznacza to, że kabriolety będą pędzić po szkolnym biurku, formuły po stole bilardowym, terenówki po plaży, motorówki przemykać w wannie między gumową kaczką i mydłem, a helikoptery będą pokonywać ostre zakręty w przydomowym ogródku. Twórcy przygotowali też ciekawy tryb dla wielu graczy. Nie ma tu podziału ekranu – typowego dla gier sprzed ery szybkiego Internetu. Gracze ścigają się na jednym ekranie i muszą zdobyć określoną liczbę punktów.

Jeśli któryś z playerów zostanie w tyle i wypadnie poza ekran, traci punkt na rzecz przeciwnika, a samochodziki startują od ostatniego checkpointa.

Zostaw odpowiedź