Trzy części Gothic

trzy_czesci_gothic.jpg

Zacznijmy od tego, dlaczego trzy, a nie cztery części. To proste. Ostatnia okazała się niestety porażką. Nie mogło być inaczej w przypadku produkcji, której wydanie odkładano przez lata.

Pod względem Gothic IV znalazł się w jednym szeregu Duke Nukem Forever czy grą o tytule Daikatana, która była zapowiadana jako hit… przez osiem lat. Po tym okresie nikt już nie był podekscytowany nowym tytułem, a oczekiwania szybowały w górę wraz z nowszymi technologiami. Niestety gry, które powstają tak długo i nad którymi prace są wznawiane kilkukrotnie nie są w stanie wyrównać technologicznych braków. W efekcie wychodzi produkt archaiczny i zwykle niezbyt innowacyjny – pod jakimkolwiek względem.

Wszystkich tych wad nie miały trzy pierwsze części Gothic. Gra zdobyła zasłużone uznanie fanów. Pierwszym plusem serii jest fabuła. Mimo że podobnych historii o złych czarnoksiężnikach, orkach i innych stworach słyszeliśmy już wiele, linia fabularna Gothic była wciągająca i na tyle złożona, by gracz chciał odkrywać kolejne wątki.

Na uwagę zasługuję również bohaterowie. Aktualnie wirtualne światy w kolejnych grach obfitują w wyraźne, dobrze wyreżyserowane postaci, a fikcyjne miasta żyją własnym życiem. Nie zawsze tak było. Kiedyś wirtualną architekturę wypełniały stojące lub chodzące tam i z powrotem boty.

Nie wyglądało to zbyt naturalnie, a gracz mógł się czuć nieco wyobcowany. W Gothicu było inaczej. Każda postać miała własne zajęcia, raz mogłeś ją spotkać w karczmie, innym razem w domu. Naturalne były również dialogi.

Każda kwestia nagrana i wyreżyserowana z osobna.

Zostaw odpowiedź